Dotyk, którego nie widać #2


 Wchodzę do mieszkania Natalii i od razu uderza mnie zapach wina, perfum i lakieru do włosów. Ten zapach jest jak jej podpis – chaos zmieszany z kobiecą energią. Wszędzie ubrania, otwarta garderoba, błyszczyki rozsypane po toaletce, na lustrze ślad szminki. Typowa ona. Ciepła, spontaniczna, trochę bałaganiara, ale z tym magnetyzmem, który sprawia, że nawet bałagan wygląda jak dobrze przemyślany plan.

– No wreszcie jesteś! – woła z kuchni, gdzie nalewa wino do trzech kieliszków. – Już myślałam, że się rozmyślisz.

– A miałem? – rzucam, choć prawda jest taka, że przez całą drogę zastanawiałem się, czy to na pewno dobry pomysł.

Natalia wygląda obłędnie. Czerwona, koronkowa sukienka podkreśla każdy ruch, a wysokie kozaki dodają jej pewności siebie. Włosy ma proste, lśniące, blond – pewnie dopiero co przejechała po nich prostownicą. Na szyi cienki łańcuszek, a w oczach to znajome „no chodź, i tak zrobimy po mojemu”.

– Nie stresuj się – mówi, podając mi kieliszek. – Będzie świetnie. Po prostu baw się tym.

Zanim zdążę coś odpowiedzieć, drzwi się otwierają i do środka wpada Dagmara – jak huragan w białych kozakach.
– Zgadnij, kto właśnie uratował twoje Halloween! – śmieje się, wchodząc z torbami. Ma na sobie białą, tiulową sukienkę, wygląda jak aniołek z charakterem. – Natalia, gdzie ten nasz model?

– Tutaj – odpowiada Natalia, wskazując na mnie z tym rozbawionym błyskiem w oku.

– Ooj, Adaś, ale będzie z ciebie gwiazda wieczoru – mówi Dagmara i rozkłada torby na sofie. – Sukienka, buty i... mały bonus.

Zanim zdążam zapytać, co to za bonus, obie już nurkują w torbach. I wtedy widzę. Wszystko w jednym kolorze – róż. Sukienka, błyszczące kozaki, peruka, opaska, nawet coś, co wygląda jak komplet bielizny.

– Dagmara… – zaczynam, ale one tylko wymieniają spojrzenia i parskają śmiechem.

Natalia unosi z torby perukę – blond, prosta, gładka, z lekkim połyskiem. Przykłada ją do mnie, mruży oczy jak projektantka oceniająca dzieło.
– Adam… – mówi wolno. – Nie. Właściwie dziś nie ma Adama.

– Co? – pytam, udając zaskoczenie, choć serce mam gdzieś w gardle.

– A to, że dzisiaj będziesz Nikolą.

Dagmara klaszcze w dłonie, jakby właśnie wygrała zakład.
– Totalnie Nikola! Bardziej pasuję do Barbie Girl niż Adam.

Natalia podchodzi bliżej i mówi już ciszej, prawie szeptem:
– Spokojnie. To tylko zabawa. Zaufaj mi… zrobimy z ciebie coś wyjątkowego.

Jej głos jest miękki, pewny, trochę opiekuńczy, trochę prowokujący. Wino, ich śmiech i ta atmosfera robią swoje. Zanim się orientuję, siedzę na sofie, a one obie krzątają się wokół mnie jak stylistki przed wielką galą, a w powietrzu unosi się zapach perfum, lakieru i czegoś, czego nie potrafię nazwać – może ekscytacji.

Nie wiem, jak to się stało, że po piętnastu minutach stoję w samych różowych majtkach i patrzę, jak Natalia rozpakowuje kolejne cuda z torby Dagmary. Wszystko wokół mnie jest różowe, miękkie, błyszczące. Czuję się trochę jak dzieciak na planie reklamy Barbie, a trochę jak facet, któremu po prostu spełnia się najbardziej zwariowana fantazja, o której nigdy nikomu nie powiedział na głos.

Dagmara rzuca przez ramię:
– No dawaj, wskakuj w te rajstopy!

Podaje mi cienkie, cieliste rajstopy, które w dotyku są niemal śliskie jak woda. Dobrze, że rano ogoliłem nogi, bo przynajmniej nie muszę się stresować, że coś pójdzie nie tak. Zakładam je ostrożnie, palce przesuwają się po materiale, który napina się na łydkach, potem udach. Niby robiłem to już wiele razy, jeszcze w liceum, kiedy podkradałem mamie rajstopy i sukienki – ale to zupełnie co innego, kiedy ktoś patrzy. Jeszcze mocniej czuję ten pierwszy dreszcz, cichy klik w głowie – właśnie TO. Ciało aż się prosi, żeby wejść głębiej w tę rolę.

Natalia przygląda się z uśmiechem, ale nie takim wyśmiewającym – raczej jakby była dumna z własnego projektu.
– Pasują idealnie – mruczy.
Dagmara kiwa głową z uznaniem.
– No proszę, Nikola już lepsza niż połowa influencerek na Instagramie.

A wtedy Dagmara wyciąga z torby… coś, co wygląda jak fragment silikonowej zbroi. Sztuczny biust. Zanim zdążę się odezwać, już go mi podaje, mrugając z rozbawieniem.
– Teraz dopiero będzie pełen efekt – mówi. – Dasz radę, gwiazdo?

Nie mam odwagi zażartować, że czułem się wystarczająco kompletny bez cycków, bo szczerze… to jest właśnie ten moment, w którym granica między żartem a czymś, co mnie totalnie kręci, rozmywa się na dobre. Zakładam silikonowy biust – ciężar i chłód materiału przez chwilę wydaje się obcy, ale potem wszystko układa się pod koronkowym stanikiem i… nie chcę tego zdejmować. Przez chwilę patrzę na siebie, jakbym naprawdę był kimś innym. Jakbym był Nikola.

Potem jest różowa bielizna – koronka, trochę śmiechu, trochę komentarzy, trochę szarpaniny przy zapięciu stanika (wciąż nie ogarniam, jak one to robią). Buty – kozaki, wysokie, błyszczące, których bałem się dotknąć nawet w sklepie. Zakładam je z lekkim drżeniem, łapiąc równowagę, ale daję radę. Potem różowa, opinająca wszystko sukienka – Dagmara pomaga mi z zamkiem, Natalia poprawia ramiączka, głaszcze po ramieniu jakby z czułością, jakby naprawdę chciała mi dodać odwagi.

I na koniec peruka – blond, prosta, miękka. Natalia delikatnie zakłada mi ją na głowę, poprawia przedziałek i przegarnia włosy na jedno ramię.
– Gotowa? – pyta, patrząc mi prosto w oczy.

Oddycham głęboko. Z jednej strony cała ta sytuacja to żart, przebieranka, imprezowy wygłup – z drugiej… dokładnie o tym marzyłem. Rajstopy przylegają do skóry tak miękko, że mam wrażenie, jakbym miał nowe ciało. Biust, sukienka, buty, wszystko razem sprawia, że jestem kimś innym, a jednocześnie… pierwszy raz od dawna tak bardzo sobą.

Podchodzę do lustra.

Dziewczyny klaszczą i gwiżdżą, Dagmara aż wyciąga telefon.
– Serio, Adam… znaczy, Nikola. Wyglądasz lepiej niż niejedna laska na tej imprezie.

Natalia tylko przytula mnie mocno, cicho szepcząc do ucha:
– Wiedziałam, że będziesz w tym świetna.

Przez moment świat kręci się trochę szybciej, a ja, zamiast się wstydzić, czuję tylko jedną myśl:
dlaczego wcześniej nie pozwoliłem sobie na taki luz?

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty